Wzrost cen biletów MPK – na Euro 2012

Stanisław Krastowicz

Komisja Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej zaprosiła na swe ostatnie obrady (piątek, 18 lutego) kierownictwo najważniejszych spółek obsługujących miasto Poznań. Pierwsi referowali panowie z Aqanetu (wodociągi) w sprawie wzrost cen i sposób liczenia odbioru wody deszczowej. Przyznam, że była to pokrętna prezentacja, przerywana na konsultacje i uzupełnienia danych przez referentów. Nie dowiedziałem się w konsekwencji rzeczy zasadniczych dotyczących Poznania. Dowiedziałem się natomiast, że Rada Miasta Poznania opiniuje ceny wodnokanalizacyjnej obsługi gminy Czerwonak. Można by rzec, że możemy zakwestionować podwyżki, (co było przedmiotem dyskusji) cen wody w nieswoim mieście. Zabawne, tym bardziej, że w Czerwonaku decyduje o tym sam prezydent Poznania, nie rada naszego miasta czy gminy Czerwonak. Wszystko stoi na głowie w naszej samorządności, demokracja to kwestia definicji, a w szczególności, jak się okazuje, przecinków w umowach.
Następna była prezentacja szefa Zarządu Dróg Miejskich, na temat zmian w taryfach postojowych (parkingi). Zmiana dotyczyła, co dziwne, obniżki w strefach B i C, a była wynikiem przegranej sądowo sprawy o niezgodne z procedurami windowanie cen. Nie jeżdżę samochodem po mieście, nie mam więc problemu z parkowaniem. Mogą się cieszyć ci, co jeżdżą, co prawda obniżka to jedynie 10- 20 groszy od godziny, ale zawsze. Prezentacja trwała ok. 5 minut. Szefostwo ZDM zostało jednak do końca obrad komisji, która trwała 4,5 godziny. Jak ktoś się pyta, gdzie szukać oszczędności to podpowiadamy – gonić do roboty szefów, co bujają się po komisjach, konferencjach i odczytach. Tu papierosek, tu kawka, ale urobieni po pachy – ani dobrych dla mieszkańców decyzji, ani odpowiedzialności za to niestety nie ma.

Najważniejsza jednak rozmowa dotyczyła naszego transportu miejskiego. Mija rok jak Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne stało się jedynie podmiotem usługowym, a jego rolę „logistyczną” przejął Zarząd Transportu Miejskiego. Wydawać się to może nieracjonalne, gdyż jeden i drugi podmiot jest w 100% na żołdzie miasta, czyli naszym. Jest to jednak wynik dyrektyw unijnych, które nakazują uniezależnienie tych dwóch podmiotów. Chodzi o to by w usługach transportowych mogły uczestniczyć również inne podmioty, w naszym przypadku poza MPK.

Referaty przekrojowo pokazywały efekty pracy MPK i ZTM. Wydawało się jednak, że najważniejszą kwestią postawiona na komisji to oszczędności. Z wyliczeń MPK wynika, że w budżecie spółki zabraknie w tym roku 20 mln zł. Brzmiało to zabawnie, kiedy usłyszałem jak prezes MPK powiedział, że w tym roku jeszcze możemy wytrzymać, ale w następnym, trzeba będzie załatać tę dziurę. Może to wynika z tego, że ten roku to również rok wyborczy, a notowania partii rządzącej krajem i miastem lecą obenie na łeb, więc po co polityków jeszcze bardziej denerwować. Tak czy inaczej szykują się podwyżki cen biletów.

Radni skupili się również na kwestii ulg dla emerytowanych pracowników MPK w przejazdach komunikacja miejską. Sprawę rozdmuchały media. Ulgi dotyczą emerytów i ich współmałżonków oraz, dzieci do 26 roku życia. Teoretycznie kosztuje to poznaniaków 800 tys. zł. Jest to jednak suma nie do końca sprawdzona. Nie wiadomo, ilu z emerytów korzysta z tej ulgi jak i z jaką częstotliwości. Przy tej okazji można zauważyć żenujący sposób prowadzenia debaty publicznej przez media, które sugerują, iż koszty funkcjonowania MPK mają ponieść jego (w tymn przypadku byli) pracownicy. Na całe szczęście radni w tej kwestii zgodzili się, iż zabranie darmowych przejazdów dla emerytowanych pracowników MPK jest niepoważne. Pojawiła się nawet wypowiedź, iż debata nie powinna odbywać się na temat czy obcinać ulgi dla emerytów MPK, ale jak zrobić, by transport publiczny był darmowym. Ten glos radnego poparty argumentami z artykułu Rafała Górskiego, nie potraktowano – a szkoda – poważnie, ale zakończył on właściwie dyskusję (czytaj: „A gdyby transport był bezpłatny”)

Dyskusja na temat dziury w budżecie MPK, wydawała się nie być zbyt angażującą dla radnych. Nie pojawiły się żadne konstruktywne propozycje czy sugestie co do kierunku działań. Brakowało przede wszystkim doprecyzowania problemu i zajęcia jasnego stanowiska. Czuło się nieodpartą chęć członków komisji przerzucenia tego problemu na „później”. Jakie będą tego efekty? Raczej możemy się spodziewać kolejnych podwyżek cen transportu publicznego w ramach „Kryzysu Euro 2012”.

Tekst pochodzi ze strony rozbrat.org

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s