EuroRetrospekcje

Iga Pruciak, Fundacja ZaCzyn*

Raison d’État

1878 dni do Euro

W połowie kwietnia 2007 roku wielu rodaków dowiaduje się, że w ogóle ubiegaliśmy się o organizację mistrzostw Europy w piłce nożnej. Do tego momentu można było całkowicie ignorować informacje o nich – wszak nie zdążyły się jeszcze odbyć mistrzostwa Euro 2008. 19 kwietnia strony tytułowe najbardziej poczytnych dzienników informują o przyznaniu Polsce i Ukrainie organizacji Euro 2012 oraz o entuzjastycznych reakcjach, które wieść z Cardiff wywołała wśród Polaków. Powszechnej radości nie są w stanie zmącić nawet niepokojące sygnały o finansowaniu imprezy, które pojawiały się już w kwietniowej prasie. „Myślę, że nas to nie przerośnie. Będziemy mogli czerpać środki z trzech źródeł – Unii Europejskiej, samorządów i budżetu państwa(…). Główny ciężar będzie jednak spoczywał na samorządach. To one stworzą scenę imprezy, a UEFA potem zrobi już tylko show” mówił Sebastian Gościniarek z firmy konsultingowej PricewaterhouseCoopers. Wbrew wszelkim racjonalnym przesłankom ochoczo przyjmujemy na siebie to zobowiązanie. Prasa donosi o planowanych na Euro ogromnych inwestycjach – setki kilometrów nowych dróg, nowoczesne dworce kolejowe, luksusowe hotele, biurowce i pasaże handlowe, „na Euro 2012 z Poznania i do Warszawy pojedziemy z prędkością ponad 160 kilometrów na godzinę. (…) Za 58 milionów euro kupimy też nowy tabor kolejowy. Plany są ambitne”. Muszą takie być, skoro „za pięć lat będziemy żyli w innym kraju”.

Media stały się w tym czasie doskonałym narzędziem w rękach decydentów, aby euforyczny nastrój podtrzymać i wzmocnić. Mechanizm nie był skomplikowany: należało przemilczeć kwestie dotyczące aktualnej sytuacji ekonomicznej Polski, kreując jednocześnie nieomal futurystyczne wizje zbliżającego się skoku gospodarczego: „Zapominamy, że EURO to taki cudowny mechanizm, który napędzi koniunkturę w gospodarce. Na pewno w najbliższych latach będziemy mieli więcej środków na inwestycje niż dotychczas”, „Promocja regionu poza granicami kraju, niewątpliwy splendor, tysiące turystów i związane z tym zyski, nowe miejsca pracy, kolejni inwestorzy – to tylko niektóre z korzyści, jakie przyniesie nam organizacja EURO 2012”. Niewiele tu konkretów, za to całkiem sporo spekulacji  i życzeń. W krajach, które podjęły się organizacji ponadnarodowych wydarzeń sportowych próżno szukać znamion rozkwitu gospodarczego, który byłby ich konsekwencją. Trudno zatem zrozumieć, skąd bierze się pewność, że Euro okaże się dla Polski początkiem prosperity.

1452 dni do Euro

Rok po przyznaniu Polsce i Ukrainie organizacji mistrzostw Europy w piłce nożnej nie ma już śladu po tamtej euforii. Czas biegnie nieubłaganie, a krajobrazy za naszymi oknami nie zmieniły się jakoś szczególnie. Już nikt nie szafuje gwarancjami ani obietnicami. Złożone procedury legislacyjne i administracyjne w parze z niewystarczającymi funduszami studzą pierwotny zapał. W „castingu” UEFA o współorganizację Euro ubiega się między innymi Poznań. Decydenci z ratusza przekonują: aby Poznań mógł się liczyć w tej rywalizacji, musi otrzymać dodatkowe fundusze w budżetu województwa i Unii Europejskiej (oczywiście kosztem pozostałych regionów Wielkopolski). Władza sięga do kieszeni samorządów, choć te borykają się z problemem niedoinwestowania od wielu lat. Kolejne wieści prasowe tylko pogłębiają kryzys: „Dokonane podczas ostatniej sesji Rady Miasta zmiany w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym nie napawają optymizmem. Realizacja niektórych kluczowych dla Poznania inwestycji została odsunięta w czasie. Rodzą się wątpliwości czy na przykład budowa nowych tras tramwajowych zostanie zakończona przed Mistrzostwami Europy w Piłce Nożnej Euro 2012” czytamy w „Głosie Wielkopolskim” z 29 sierpnia 2008. Na turniej przewidziano inwestycje, których realizacja przyczyni się do pogłębienia deficytu budżetowego, a tymczasem okazuje się, że nie zapewnią Poznaniowi statusu miasta-gospodarza Euro 2012. Dopóki istnieje niebezpieczeństwo rozegrania mistrzostw bez udziału stolicy Wielkopolski, wszystkie fundusze należy kierować właśnie na to przedsięwzięcie. Sceptycy zaczynają głośno wyrażać swój sprzeciw wobec niegospodarności poznańskiego ratusza. Zarzut, jak się później okaże, będzie aktualny nawet w dniu inauguracji mistrzostw.

1325 dni do Euro

Ekspresowa „piątka” między Poznaniem a Wrocławiem nie powstanie przed Euro 2012, „Krytyczne opóźnienia” Poznania. Takie tytuły artykułów przesądzają o wydźwięku zawartych w nich treści. Czar prysł, „cudowny mechanizm” nie działa. Kolejne inwestycje nie zostaną ukończone w terminie. Samorządy rozpaczliwe szukają oszczędności. Nie ucierpią jedynie fundusze na promocję miasta…

1122 dni do Euro

„Ogromna radość w Poznaniu! Mamy Euro 2012! Zgodnie z oczekiwaniami i przypuszczeniami stolica Wielkopolski będzie jednym z miast, które zorganizuje turniej za trzy lata” ogłasza „Głos Wielkopolski”. Po miesiącach narastającego wokół Euro marazmu, któremu nawet zaklęcia przemycane od czasu do czasu przez prasę nie były w stanie zaradzić, znów pojawił się powód do radości i triumfowania. Cytowani w prasie gospodarze miasta powtarzają jak mantrę zapewnienia o korzyściach wizerunkowych, jakie przyniesie nam współorganizacja tak prestiżowej imprezy. Głosy krytyczne pod adresem tych, którzy za pomocą „szminki” chcą wyleczyć problemy stolicy Wielkopolski, są praktycznie niesłyszalne.

834 dni do Euro

W latach 2010 – 2012, jak donoszą media, Poznań wygospodaruje z budżetu ok. 13 mln złotych na cele związane z staraniami miasta o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Stadion miejski zmodernizowano za ponad 600 mln złotych. Kilka miesięcy później Poznań odpada z rywalizacji o to zaszczytne miano. W świetle powyższych danych decyzja Komisji Selekcyjnej raczej nie jest zaskakująca.

503 dni do Euro

Coraz trudniej zachować pozory, że wszystko jest na najlepszej drodze do sukcesu organizacyjnego Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Pomimo wpompowania ogromnych pieniędzy w inwestycje, systematycznie wydłuża się lista tych, których nie uda się terminowo ukończyć. To diagnoza aktualnej sytuacji. Recepta: Poznań musi się lepiej promować! Atmosfera wokół Euro zaczyna się robić nerwowa. Konfrontacja planów z możliwościami skutkuje rozczarowaniem i coraz większymi obawami, czy przynajmniej konieczne przedsięwzięcia miasto zdoła zamknąć przed pierwszym gwizdkiem turnieju. Tymczasem Euro pogrąża poznański budżet. 22 marca 2011 roku portal gazeta.pl powołując się na „Rzeczpospolitą” komunikuje, że „Poznań jest drugim najbardziej zadłużonym dużym miastem w Polsce (…). Zadłużenie miasta w stosunku do dochodów wynosi w tym roku 72,4 proc. Większe zadłużenie ma tylko Włocławek”. Nie możemy nawet liczyć na to, że zwróci się koszt przebudowy stadionu, i przyznaje to sam prezydent Grobelny. Miasto przeistacza się w olbrzymi plac budowy. „Coś” w końcu musimy przygotować na czas…

56 dni do Euro

Panika na budowach trwa. Tam, gdzie nie ma już szans na sfinalizowanie inwestycji, wprowadzane są pospiesznie prowizoryczne rozwiązania. Prasa nawiązuje do Euro przy każdej nadarzającej się okazji. Wiemy już, w których hotelach zamieszkają reprezentacje poszczególnych państw, kim są partnerki gwiazd futbolu i jak wysoka powinna być trawa na stadionach miast-gospodarzy. Każdy temat jest dobry, jeśli jest w stanie odwrócić uwagę od tak istotnych wydarzeń, jak choćby sprawa Julii Tymoszenko. „- Nie da się oddzielić sportu od polityki, zwłaszcza w Polsce, bo jest on często traktowany jako temat zastępczy odzwierciedlający konflikty narodowe czy jako symboliczna walka. Dla Polaka mecz zawsze będzie czymś więcej niż tylko meczem” stwierdza na łamach „Głosu” poznańska politolożka, dr Dorota Piontek. Do mediów przedostaje się też informacja o planowanym w trakcie Euro proteście pod hasłem „Chleba zamiast igrzysk”. Nadchodzi czas obnażenia zaborczej polityki władz samorządowych i państwowych, czas upomnienia się o prawa obywateli, demaskacji piętrzących się Euro-absurdów. Wydaje się jednak, że głosów krytycznych nikt nie traktuje poważnie. Premier uspokaja: „Będziemy konsekwentnie postępować. Policja jest dobrze przygotowana do rozwiązywania ewentualnych protestów podczas Euro 2012(…). Pałka to ostateczność, ale policjanci pałki też będą mieli i w razie potrzeby będą je używali”.

 8.06.2012

Były hymny narodowe, fale meksykańskie i 90-minutowy mecz piłkarski. Było malowanie flag państwowych na twarzach kibiców, piwo w kuflach i burza nad Stadionem Narodowym. Chcemy czy nie, do 1 lipca musimy świętować i kibicować. Przez ostatnie pięć lat byliśmy konsekwentnie uczeni poprzez media, czym jest Euro. Co zatem wynika z tej nauki? Przede wszystkim to, że turniej piłkarski tej rangi ma niewiele wspólnego ze sportem; że jest wydarzeniem politycznym, uwikłanym w świat biznesu i w potężny mechanizm finansowy; że jest akcją marketingową, mającą uzdrowić polską gospodarkę, sprowadzić zagranicznych inwestorów i turystów; że jest katalizatorem wzrostu PKB, choć nie ma pewności, czy nie będzie on tylko chwilowy; że jest wreszcie czasem powszechnej radości i okazją do świętowania – „To prawda, że nie wszystko udało się zrobić, że na wielu budowach trwa walka z czasem. Ale więcej optymizmu, radości i humoru. Wiadomo, że są ludzie wiecznie niezadowoleni. Przynajmniej na czas mistrzostw zepchnijmy ich na margines, niech kiszą się we własnym gronie” dowiadują się czytelnicy „Głosu Wielkopolskiego”. Problem w tym, że Euro dobiegło końca, a my wciąż jesteśmy karmieni prognozami i spekulacjami. I oby rozbudzane w ten sposób nadzieje na lepszą przyszłość nie okazały się za kilka lat tylko niespełnionym snem o potędze.

* Na podstawie analizy przekazów prasowych, opublikowanych na łamach „Głosu Wielkopolskiego” między 13.04.2007 a 3.06.2012roku, oraz „Gazety Wyborczej Poznań” z okresu 1.01.2011 – 31.03.2011.

Reklamy

5 responses to “EuroRetrospekcje

  1. Hi there, for all time i used to check webpage posts here in the early hours in the daylight, as i
    love to find out more and more.

  2. Ciekawa sprawa z tym Euro, jedynym plusem jest to że sporo ludzi nas odwiedziło i wielu Polska się podobała, a co poza tym? 150 firm z branży budowy drug ogłosiło upadłość a firmy dostarczające asfalt zanotowały wielomiliardowe zyski.

  3. Euro 2012 już za Nami, na pewno dla Polski to była dobra reklama, która się przyda w Europie, ale już się mówi o Euro 2020, które będzie odbywało się w kilku krajach, w tym miejmy nadzieję że w i Polsce.

  4. After exploring a few of the articles on your web page, I honestly like your technique of blogging.

    I book-marked it to my bookmark site list and will be checking back soon.
    Please visit my web site too and let me know your opinion.

  5. pytanie czy wasz RUCH CHLEBA ZAMIAST ….

    MOŻE POPRZEĆ OGÓLNOPOLSKĄ AKCJE

    PRZECIW USTAWIE O UMOŻLIWIENIU WEJŚCIA OBCYCH SIŁ POLICYJNYCH W CZASIE ZGROMADZEŃ W POLSCE

    TU SZCZEGÓŁY

    http://miziaforum.wordpress.com/2013/02/18/akcja-anonymous-przeciw-rzadowi-tuska-nie-obcej-interwencji2-marca-fala-protestow-w-polsce/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s